Dziś ważny dzień. To właśnie dzisiaj ma odbyć się przeszczep nerki. Bella od rana chodzi cała podenerwowana. Strasznie przejmuje się całą tą sytuacją. Nawet Zayn nie może jej uspokoić.Boi się, że przeszczep się nie przyjmie. Tego by nie zniosła. Od początku wiedziała jak postąpi, a po wyznaniu jej ojca tylko upewniła się w swojej decyzji.
Chłopak ciągle ma te złe przeczucia, ale stara się je w sobie zagłuszyć. Może to tylko strach. Boi się, że może jej się coś stać, że ktoś może odebrać mu największy skarb jaki posiada. Może to co odczuwa nie oznacza zaraz czegoś złego.Lekarze kilkakrotnie sprawdzali wyniki badań dziewczyny i zapewniali, że nic nie może się wydarzyć. . Dziewczyna była jeszcze dzisiaj odwiedzić ojca, ale ten ciągle śpi. Jest wycieńczony. Ciągle podają mu jakieś kroplówki na wzmocnienie.
Godzina 10. Czas na zabieg. Pielęniarka podała już środki usypiające. Dziewczyna powoli zaczynała tracić świadomość. Usypaiła. Odpływała do krainy snów. Zayn pocałował dziewczynę na pożegnanie i powiedział 'Kocham cię'. Nie usłyszał już odpowiedzi bo dziewczyna na szpitalnym łóżku zniknęła za drzwiami.
Chłopak nie mógł znaleźć sobie miejsca. Patrzył ciągle na zegarek, a każda minuta zdawała mu się być godziną. To było bardzo męczące.. czekać na jakąkolwiek wiadomość ze strony lekarzy. Tylko oni wiedzieli co się dzieje, bo przecież nikt nie miał wstępu na salę operacyjną. Mulat w kółko, albo chodził, albo siedział na krześle. I tak na przemian. Po upływie ok. pół godziny w szpitalu zjawiła się reszta zespołu.
- Zayn..
- Co wy tutaj robicie! Macie szkołę!!!
- Bella i ty jesteście ważniejsi.. Ile czasu już jest na sali??
-Chyba pół godziny, nie wiem.. To trwa zbyt długo..
- Nie przejmuj się stary. Wszystko będzie w porządku.- zapewniał go Liam.
- Obyś miał rację stary!
Chłopcy siedzieli i czekali na jakie kolwiek wiadomości od lekarza. Czas dłużył się im niemiłosiernie. Zayn przechadzał się wzdłuż korytarza, siedział na krześle. Wszystko na nic... Chłopcy widzieli jak się męczy. To był dla nich straszny widok. Nigdy nie widzieli go w takim stanie. Nie tylko on to przeżywał. Wszyscy byli dość blisko z Bellą od jakiegoś czasu i dla nich to też były męczarnie. Po półtorej godziny doktor wyszedł z sali i zmierzał w ich stronę. Zayn podszedł do niego jako pierwszy.
- Doktorze co z nią..
- Nerkę udało się wyciąć. Tyle że...
- Że co?!!?
- Ona nie wybudziła się jeszcze z narkozy. Próbowaliśmy kilka razy, ale nic to nie dało.Pozostaje ciągle w stanie śpiączki farmakologicznej. Pozostaje tylko czekać. Dzisiaj jeszcze przeszczepimy nerkę panu Stone i najbliższe 24 godziny zadecydują o jego życiu.
- Pan sobie żartuje prawda?!?! Przecież nic miało się nie wydarzyć!! Miała być bezpieczna..
- Proszę się uspokoić. Jutro znów będziemy próbować ją wybudzać. Nie z takich opresji ludzie wychodzili. Proszę być dobrej myśli.
- Dobrej myśli?!?! Jeśli coś jej się stanie przyrzekam panu, że wyleci pan na zbity pysk..
- Zayn uspokój się.. - podszedł do niego Lou i starał się jakoś uspokoić chłopaka.
- Wiedziałem. Wiedziałem, że coś będzie nie tak. Czemu kiedy miałem te cholerne przeczucia pozwoliłem jej iść na ten zabieg. A wy odpieprzcie się wszyscy ode mnie.. idę do niej!
Wszedł do sali w której leżała dziewczyna. Na ekranie widać było, że jej serce bije. Oddychała za nią aparatura. Usiadł na krzesełku obok jej łóżka. Dotchnął jej delikatnej dłoni. Przed oczami stanęły mu wszystkie chwile spędzone razem. Nie wyobrażał sobie, że może coś jej się stać. Obwiniał się, że pozwolił jej być dawczynią. Przecież ma pieniądze, mógł znaleźć dawcę i zapłacić ile tylko będzie chciał. Teraz już na to za późno. Zaczął płakać.
- Obiecałem, że nic ci nie będzie. I wszystko spieprzyłem.. Proszę cię! Obudź się! Jesteś mi tu potrzebna.. bez ciebie nie dam rady.
Ściskał jej dłoń i całował. Nic to nie dawało, żadnej reakcji ze strony brunetki. Wyglądała jak pogrążona we śnie, z którego zaraz miała się obudzić. Nic nie wskazywało, że jednak tak nie będzie. Wyrzuty sumienia targały jego rozumem. Gdyby tylko się nie zgodził....Nic wtedy by się nie stało. Była by z nim. Siedział przy niej i zatłoczony swoimi myślami zasnął.
***
Minęły już prawie 2 miesiące od kiedy dziewczyna jest w śpiączce. Nie daje żadnych oznak życia, pomimo starań lekarzy. Ojciec Belli niestety zmarł. Lekarze sami byli zdziwieni, że przeszczep się nie przyjął. Przecież Bella była jego córką i dna było zgodne. Ponieśli klęskę, najgorszą dla lekarza. Po jego śmierci trzeba było go pochować. Zważając na to, że nie miał on żadnej rodziny chłopcy urządzili mu pogrzeb. Wszystko odbyło się jak należy.
Zayn przestał chodzić do szkoły. Dyrektor groził mu, że zostanie zawieszony w prawach ucznia, ale groźby nie poskutkowały. Każdego dnia przychodził do szpitala i czuwał przy dziewczynie. Nawet w swoje urodziny przesiedział tu caly dzień. Ciągle miał nadzieję, że jeszcze się wybudzi. Każdego dnia miał pretensje do lekarzy. Miał im za złe, że doprowadzili do tej sytuacji. Obiecywali mu, że jest znaczna poprawa bo zaczyna poruszać ręką przy próbie wybudzania. Dawali mu nadzieję, która zawsze kończyła się nie powodzeniem.
Był tak załamany, że pewnego dnia zrobił coś strasznego. Coś czego teraz nie może sobie wybaczyć...
Pewnego dnia upił się i chodził po parku. Był przytłoczony tą całą sytuacją. Spotkał Olivię. Ta pocieszała go. Potrzebował odrobiny uczucia. Całował się z nią. ...
Później obudził się u niej w domu prawie nagi. Powiedziała mu, że spali razem. Chłopak nie mógł w to uwierzyć. Jak mógł zdradzić Bellę? Przecież to ją kocha ponad życie. Postanowił, że ona nigdy się o tym nie dowie. Jednak słono go to kosztowało. Płacił dziewczynie za milczenie. Ona chciała, żeby z nią był. Nie zgodził się. Powiedział jej, że to była największa pomyłka w jego życiu, że to nigdy nie powinno się wydarzyć. Dziewczyna nie będąc usatysfakcjonowana powiedziała wszystkim co się wydarzyło. Chłopcy z zespołu nie odzywali się do Zayna. Mieli mu za złe to co zrobił. Jego dziewczyna leży w szpitalu, a on idzie z jej największym wrogiem do łóżka. Wiedział, że zrobił źle. Ale nie mógł cofnąć czasu chociaż cholernie by chciał. Na własne życzenie dołożył sobie problemów, ale czy to już był ich koniec...
****************************************************
Dobra macie ten następny rozdział skoro tak chciałyście!
Uprzedzam, że kolejny pojawi się dopiero w piątek, gdyż widzę jak ma się sprawa z komentarzami!
Dużo osób dodaje je z kont anonimowych i pewnie niektórzy dodają po kilka, żeby wymusić kolejny rozdział! ; /
Teraz się przekonam czy naprawdę chcecie, żebym dalej to pisała, skomentujecie i zaczekacie do piątku!!! ;D
Liczę na komentarze... szczere! ;D
Rozdział jako taki.. myślę, żę marny! ;/
No i ten dramatyzm...
Polecam wam TE blogi, gdyż są naprawdę świetne:
http://1d-up-all-night.blogspot.com/
http://niallerowa.blogspot.com/
http://evanescence-vs-1d.blogspot.com/
http://niebieskookaonedirection.blogspot.com/
http://vanilitte.blogspot.com/
Dobra koniec tych ogłoszeń parafialnych..
Kocham Was ;** <3
No i K. też.. kazał napisać bo się obrazi! ;p
Do następnego... xoxo ; ]
Rozdział ku*wa smutny !
OdpowiedzUsuńProszę Cię niech ona się wybudzi i mu wybaczy . Oni muszą być razem - oczywiście z jakimś tam no wiesz o co chodzi .
Nie wiem co jeszcze mam powiedzieć..
Dobra.. Trzymaj się , Bay ;*
Pozdrawiam , Niebieskooka . <3
Dziękuję za udostępnienie blogu ; )
Do wszystkich : Mój blog to ten 4 od góry , gdyby co ;P
Rozdział jest... eemmm... jakby to... ach tak... JEST GENIALNY!!! xD I doszło do tego wątku. xD Dasz sobie radę! Zaynie z opowiadania: Wyjebię ci, niech tylko Bella się wybudzi i się o tym dowie !! xD
OdpowiedzUsuńK. się obrazi mówisz? XD Trudno! ;D
Okey. Czekam na next ;)
Hahaha tak mi głupek powiedział! Bo oczywiście musiał przeczytać też moją pseudo twórczość!!! XD
UsuńNIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!
OdpowiedzUsuńMiałaś go nie zabijać! -.- ;( Będę płaczeć!
Swoją drogą (tak, znowu napiszę coś o moim opowiadaniu) ten rozdział pewnymi momentami przypomina do złudzenia moje wcześniejsze "prototypowe" rozdziały... Ale tylko troszkę ;D
Hm. Zayn, niech ja cię tylko dorwę, a nogi z dupy powyrywam! Jak tak można?!
Belka, obudź się i mu przyrąb. Ludzie, trzymajcie mnie.
Mówiłam -> nie zabijaj ojca Belli. Mówiłam.
Mówiłam -> niech wszystko się uda. Mówiłam.
Mówiłam -> pozbądź się Olivii. Mówiłam.
Ale nieee, Ty musisz po swojemu.-.-
I przez Ciebie nie mam już po co żyć!
Rozdział mega smutny... Ale lubię takie. Wszystkie lubię.
_____________________
Siedzę i paczę w ekran. Jedyna myśl, która mi się nasuwa to:
"Co ja brałam, że za przeproszeniem pierdolę takie głupoty?"
omomomom cudowny rozdział*_*
OdpowiedzUsuńCzłowieku na samym początku myślałam że to już ostatni rozdział..Ty chcesz żebym ja zawału dostała??
Jejku..przesadzasz rozdział jest zajebistyy i nie masz prawa zaprzeczać:D
Kocham, kocham,kocham<3
ok Czekam do piątku |a może wcześniej :3| :)xx
oooooo ja prdl.. ;D
OdpowiedzUsuńZajebiście jak zawsze!
Uśmierciłaś ojca Belli i do tego wszystkiego jeszcze ją uśpiłaś w śpiączce.. ;/
ehh. dziewczyno lubisz komplikować!
Ale za to kocham ciebie i twoje opowiadanie! <3
czekam na następny ;)
Może jednak dodasz wcześniej?? ; ]
Robi się coraz ciekawiej ;D Naprawdę wspaniały blog . Czekam na kolejny rozdział szkoda że dopiero w piątek no ale cóż będę czekać . I Bella ma się wybudzić morderco ! xd Jakby co to ja nie życzę źle Olivii ale mogłaby wpaść pod tego tira ...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
I zapraszam do mnie .
O matko!! *_____*
OdpowiedzUsuńUśpiłaś ją w śpiączce! Grrr! xd
Boski a rozdział, a końcówka świetna :P
czemu dopiero w piątek ?
OdpowiedzUsuńświetnie piszesz . ;>
Muszę potrzymać was trochę w niecierpliwości.. ;D
Usuńhahahah tak wiem, jestem okropna! XD
Ale może..MOŻE dodam jutro! ;D
może ? ;c
Usuńpoznęcasz się innym razem ;>
no ploosee !! :)
Yeey *-* Chce next *-* Jesteś genialna!!!
OdpowiedzUsuńnaprawdę świetnie piszesz. pisz dalej, będę to czytać. obiecuję, i postaram się komentować.:)
OdpowiedzUsuń